poniedziałek, 20 marca 2017

#9. Grammarly - mój mały pomocnik za granicą.

Kiedy tu przyjechałam przyszedł taki moment, że zaczęłam po angielsku pisać maile. Głównie w sprawie wynajmu mieszkania. Również kiedy korzystałam z aukcji internetowych i pisałam wiadomości do sprzedawców. Oczywiście miałam polskiego laptopa z polską klawiaturą.

Samo pisanie po angielsku nie jest trudne, ale bardziej chodziło mi o estetykę moich wiadomości. Po jakimś czasie natknęłam się na reklamę programu, który sprawdza i poprawia angielską pisownię. To było to! Musiałam tego spróbować. Programem tym był Grammarly. To program, który poprawia gramatykę, czasy, interpunkcję itp. Zaznacza Wam błędy, a po kliknięciu na nie sugeruje wam poprawną ich pisownie. Ale to nie tylko sugestie. Są to też wskazówki i informacje na temat danej pisowni wyrazów i kiedy ją stosujemy. Dzięki temu jesteście w stanie poprawić swoje maile, prace w języku angielskim w łatwy sposób.

poniedziałek, 13 marca 2017

#8. Pieniądze to nie wszystko, ale...

      Dzisiejszy post to nie będą porady na temat Anglii czy życia ( choć może trochę?). Tym razem będzie trochę refleksyjnie. Temat jak już w tytule możecie dostrzec dotyczyć będzie pieniędzy.


Jak wiemy wszyscy to wokół nich kręci się świat. Bez nich nic nie kupimy, nie będziemy mieli gdzie mieszkać, z czego żyć, co jeść. I pewnie około 95%  z Was o nich myśli albo myślało chociaż 5 razy w ciągu dzisiejszego dnia. Za nimi gonimy i to po nie chcemy sięgać jak najszybciej oraz w jak największych ilościach. Niestety na to trzeba ciężko zapracować, choć są tacy, którym przychodzą one łatwo.

Chciałam powiedzieć, że dla mnie one też kiedyś były najważniejsze. Potrzebowałam ich by opłacić rachunki, długi, kupować żywność i chemię. Również ubrania, rzeczy użytku codziennego, inwestowałam też w moje pasje. Oczywiście nadal ich w tych celach potrzebuje - przecież nie będę was kłamać, że nie.

poniedziałek, 6 marca 2017

#7.Czego unikać początkujący blogerze?

 Okej!
     Dzisiejszy post jest nieco powielony. Wiem, że wielu z Was już wypowiadało się na ten temat. Napiszę o tym więc krótko. Bez zbędnego rozpisywania się. Myślę, że ten temat jednak jest niewyczerpany i warto o nim wspominać od czasu do czasu, dlatego będę następna w kolejce.

     Ostatnio nie mam tyle czasu na prowadzenie bloga, ale również jakoś wszystko co napiszę wydaje mi się bez sensu. Ale nie, nie będę pisać o tym jak znaleźć inspirację ( choć może to byłby dobry pomysł). Na swoim starym blogu byłam strasznie zdesperowana w jakimś tam momencie. Pragnęłam więcej czytelników, więcej komentarzy, więcej obserwatorów. Ogółem chciałam, żeby dużo się wokół mojego bloga działo. Nie było to spowodowane jakimś tam konkretnym parciem na szkło. Po prostu uważałam, że na to zasługuję, bo przecież prowadzę go od tak dawna i włożyłam w niego sporo pracy. Po raz pierwszy tworzyłam sama nagłówek, zajęłam się oprawą graficzną, robiłam DIY, pisałam miliony komentarzy na innych blogach, ale wiele z nich było bez odpowiedzi. Czyli jakby poświęcałam czas na coś, co mi się nie zwracało. Popadłam w jakiś taki dziwny kompleks więcej i więcej. Zaczęłam wtedy myśleć, że może na początek ( choć ja działałam już kilka lat) warto by było jednak pobawić się w zło konieczne czyli obserwacje za obserwacje i komentarze za komentarze!

Znacie to. Chodzi o to, żeby oddać komentarz na blogu blogera za komentarz pozostawiony u nas. To samo było z obserwacjami. I przyznam się, że to trwało u mnie dosłownie moment. Jednak szybko się ocknęłam. Uznałam, że nie zależy mi na ilości. Zanim zaczniecie się bawić w takie coś zadajcie sobie 3 pytania:

niedziela, 26 lutego 2017

#6. Anglia - co załatwiać na starcie?

     W ostatnim poście napisałam parę słów na temat tego jakie były moje początki w Anglii. Umieściłam tam też punt zatytułowany "Co załatwić na starcie". Znalazły się tam cztery podpunkty, które dzisiaj rozwinę bardziej szczegółowo. Mam nadzieję, że to Wam nieco pomoże i rozświetli sytuację i z zielonych wrócicie do swoich naturalnych kolorów.
Od razu powiem, że wszystko co opisuje opiera się na moich własnych doświadczeniach. Jeśli też przebywacie lub przebywaliście za granicą, piszcie jakie były wasze początki. Chętnie poczytam.

1. Nocleg - bez niego ani róż, więc jakiś trzeba załatwić. Macie do wyboru parę opcji. Opiszę te, z których sama korzystałam. Mają one swoje plusy, ale także minusy. Tak więc dobrze jest się zastanowić zanim zdecydujecie się na którykolwiek z nich.

     a) Mieszkanie z rodziną to ich osobiste problemy, które mogą Was wprawić w zakłopotanie. Oczywiście nie zawsze tak jest, ale na takie ewentualności też musicie się przygotować. Zwłaszcza jeśli zamierzacie mieszkać u rodziny, której jakoś tak szczególnie i zbyt dobrze nie znacie ( kuzyni itp.). Opłaty też kosztują, a nikt nie chcę utrzymywać kogoś, kto nie dokłada się do choćby wynajmu  czy jedzenia. Tak więc tutaj możecie też przygotować się na "pobieranie" pieniędzy. Nawet rodzina (co nawet jest zrozumiałe) może chcieć pobierać od Was opłaty ( choćby zaniżone) za wynajem pokoju u siebie. Pozytywną stroną tego wszystkiego jest jednak to, że będziecie mieli dach nad głową, pokój, miejsce w lodówce i ludzi, których znacie lub potencjalnie znacie. Na pewno też pomogą Wam na starcie z załatwianiem różnych rzeczy, co też może okazać się przydatne.

b) Wynajem pokoju jest decyzją bardzo ciężką jeśli całe swoje dotychczasowe życie spędziliście z rodziną lub osobami Wam bliskimi. To tak zwane przeze mnie "rzucenie się na głęboką wodę". Jeśli się na to decydujecie musicie być gotowi na dzielenie kuchni, łazienki, lodówki z innymi współlokatorami. Musicie też być gotowi na ich narzekanie na Was, wasze na nich. Trochę jak w rodzinie tylko, że z obcymi ;). Mała anegdotka dotycząca wspólnie dzielonej lodówki. Niejeden raz już słyszałam, że zdarzają się takie rzeczy jak podbieranie jedzenia. Uwierzcie mi, sprawcy nie znajdziecie jeśli za rękę nie złapiecie. Oczywiście nie musi tak być w waszym przypadku - mi się to jeszcze nie przydarzyło. Pozytywem jest, że macie swój pokój najczęściej zamykany na klucz. Z rzeczy formalnych dodam, że tu musicie być głównie przygotowani na opłaty tygodniowe, bądź miesięczne - to zależy jak dogadacie się z landlordem*. Na wstępie jednak musicie mieć pieniądze na opłacenie czynszu za pierwszy tydzień + depozyt, który też z landlordem ustalacie. Depozyt powinien być zwrócony Wam przy wyprowadzce jeśli oczywiście nie narobiliście żadnych zniszczeń i regularnie opłacaliście wynajem.

c) Wynajem w paczce - domu, czy mieszkania w kilka osób. Oczywiście ten pomysł jest dość radykalny jak na początek ponieważ wymagać będzie sporej bieganiny i załatwiania formalności. Dokonywania opłat, przedstawiania dowodów przelewów za pracę ( min. 3 miesiące do tyłu), kontraktu  z pracy itp. rzeczy. Oczywiście zasada jest prosta: im większy dom chcecie wynająć, tym fajniej jeśli was jest więcej. Wtedy koszty wychodzą zawsze mniejsze. Jeśli chcecie wynająć mieszkanie np. 2 pokojowe dobrze jeśli jesteście w parze, albo ok 3 osób czy nawet 4 (powiedzmy, że dwie pary lub jeszcze inne kombinacje). Wyjście fajne i możecie się dobrze urządzić, jednak na początek wymaga to wkładu pieniędzy, znajomości angielskiego trochę więcej niż na poziomie podstawowym (zakładając, że formalności będziecie załatwiać wy) i trochę czasu.

2. NINo - czyli Nationa Insurance Number. To tak zwany numer ubezpieczenia społecznego. Dzięki niemu odprowadza się podatek, składki emerytalne, itd. Wymagany oczywiście wszędzie więc bez niego może być trochę ciężko. Żeby go załatwić musicie zadzwonić do Jobcentre Plus pod ten numer 0845 600 0643. Jest to konieczne aby umówić spotkanie oraz podać dane kandydata.

Teoretycznie spotkanie może odbywać się w waszym mieście, ale może też mieć miejsce w innej miejscowości. Ze mną właśnie tak było. Przed spotkaniem otrzymacie list potwierdzający i informujący o tym co macie ze sobą zabrać. Ja listu jednak nie dostałam i wiadomość jest taka, że wcale nie był mi potrzebny (może dlatego, że zostałam poinformowana co mogłabym wziąć). Bardzo fajnie opisano to w TYM  artykule, do którego przeczytania zapraszam.



3. GP ( General Practitioner)  - to nic innego jak lekarz rodzinny. Dobrze jest zarejestrować się w najbliższej waszego miejsca zamieszkania przechodni. Zwłaszcza jeśli cierpicie na jakieś choroby przewlekłe lub jesteście w ciąży i inne. Aby  zarejestrować się w przychodni wystarczy iść do recepcji danej przychodni i poprosić o formularz rejestracyjny. Zazwyczaj kiedy  przyniesiecie wypełniony formularz lub wypełnicie na miejscu, proszą również o potwierdzenie adresu zamieszkania, którym może być kontrakt za wynajem, list, który przyszedł na dany adres czy nawet list z pracy z adresem waszego zamieszkania. Kiedy wypełnicie wszystkie formalności umówią Was na spotkanie z lekarzem. To zwykła rutynowa kontrola ograniczająca się do sprawdzenia ciśnienia, wagi, wzrostu i zadaniu paru pytań typu: czy palicie, czy cierpicie na jakieś choroby przewlekłe  itp. To trwa jakieś 5 minut.
Z drobnych ciekawostek dotyczących cudów medycyny w Anglii - na prawie wszystko przepisują paracetamol, który jest dostępny w każdym sklepie bez recepty.


4. Konto w banku - jest po prostu niezbędne jeśli szukacie pracy, rejestrujecie się w agencjach i tak dalej. Z resztą prawie każdy w dzisiejszych czasach je posiada. Jeśli jeszcze nie posiadacie NINo dobrze udać się do Lloydsa. Nie wymagają wielu formalności. Głownie dowód osobisty lub jakikolwiek potwierdzający Waszą tożsamość ( paszport, prawo jazdy). Podstawowe konto jest darmowe. Na spotkanie w sprawie otworzenia konta możecie u mówić się telefonicznie lub na stronie internetowej. Możecie też udać się do najbliższej placówki i umówić spotkanie osobiście na daną godzinę. Takie spotkanie trwa około 25-30 minut. Zostaną na nim pobrane od Was dane osobiste, zostaniecie poinformowani o tym co oferuje bank, jakie konto posiadacie i do czego Was uprawnia. Stworzycie swoje konto internetowe, hasła itd. W dalszej kolejności możecie też pobrać aplikację na telefon ( która swoją drogą jest bardzo przydatna). Tu od razu zaznaczę, że to wcale nie musi stać się w biurze. Mi aplikację ściągnięto na spotkaniu, ale znam osoby, które robiły to samo już po za nim. Jednak jeśli chcecie by Wam z tym pomogli myślę, że nie będzie z tym problemu.

*landlord - osoba od której wynajmujecie dom, pokój. 

Wydaje mi się, że na początek to wszystko. Mam nadzieję, że w miarę klarownie opisałam te cztery moim zdaniem podstawowe sprawy, które powinno a i trzeba załatwić tuż po przyjeździe. Jak zawsze jeśli macie jakieś pytania, piszcie w komentarzach poniżej. 

sobota, 18 lutego 2017

#5.Szęśliwa Singielka

     Witajcie czytelnicy tego bloga. Dzisiaj mała niespodzianka. Tak! To ja Wasza Singielka, która postanowiła włamać się na bloga Agent Girl.   
   
Szczęście chodzi parami? Większość uważa, że życie singla jest nudne, a singielki uważa się za jedne z nieszczęśliwych osób tylko dlatego, że brak im partnera. Na przekór wszystkim pokażę w czym odnajduje przyjemność i moje szczęście.
Szczęście to malutka rzecz, która daje ogromną frajdę. Duńczycy odnaleźli filozofię szczęścia, którą potocznie nazywamy Hygge, inaczej duńska filozofia szczęścia, która polega na odnajdywaniu przyjemności w drobnych, codziennych czynnościach. Zdarza się, że szukamy szczęścia gdzieś daleko, a nie zauważamy jakie uczucie daje nam celebrowanie i czerpanie radości z małych rzeczy. Nie potrafimy cieszyć się z małych rzeczy tylko dlatego że chcemy czegoś więcej. Duże rzeczy składają się z malutkich okruszków szczęścia, których pozornie nie zauważamy.

Moje sposoby na szczęście:

1. Uśmiech pilnie poszukiwany. Śmiech to zdrowie. Zacznij dzień od uśmiechu, a wszystko jakoś się ułoży. Grunt to pozytywne nastawienie do życia. Kiedy spotkasz nieznajomego na ulicy powitaj go uśmiechem.
2. Joga pomaga wyciszyć i zregenerować organizm, dzięki temu zminimalizujesz stres i naładujesz siebie nową energią do działania.
3. Aromaterapia działa podobnie jak kolory. Zrób sobie wieczorne domowe spa, otaczaj się wyłącznie optymistycznymi kolorami.
4. Zmień tok myślenia. Pozbądź się negatywnych myśli. Spróbuj zamienić swoje wady w zalety.
5. Znajdź sobie hobby. Posiadanie i rozwijanie swoich pasji sprawia, że nasze życie staje się ciekawsze.
6. Lazy day. Zrób sobie przynajmniej raz w tygodniu dzień nic nie robienia. Obejrzyj ulubiony film, posłuchaj muzyki itd. W tym dniu nie istnieją żadne ograniczenia. Zapomnij, że jesteś na diecie, zjedz ulubione ciacho.
7. Zaplanuj swój dzień. Zrób listę rzeczy do zrobienia na cały tydzień, a potem odhaczaj. Nic tak nie motywuje do działania, jak sukcesy.
8. Rysuj, pisz, rób to co sprawia ci przyjemność.
9. Rusz się. Weź głęboki oddech i wyjdź na spacer. Wiesz, że już 5 minut na świeżym powietrzu poprawia nastrój, dotlenia mózg i uwalnia hormony szczęścia.
10. Pomagaj. Zrób coś dobrego dla innych. Dobro powraca z podwójną mocą, a wdzięczność to bezcenna nagroda.

Warto robić rzeczy niemożliwe, ponieważ tak naprawdę nie ma rzeczy niemożliwych. To my sami stawiamy sobie bariery, które oddzielają nas od marzeń. Spełnione marzenia dają podwójne szczęście. Zrób wokół siebie porządki. Im mniej chaosu wokół ciebie, tym więcej spokoju w tobie. Minimalizm jest w porządku.