poniedziałek, 13 marca 2017

#8. Pieniądze to nie wszystko, ale...

      Dzisiejszy post to nie będą porady na temat Anglii czy życia ( choć może trochę?). Tym razem będzie trochę refleksyjnie. Temat jak już w tytule możecie dostrzec dotyczyć będzie pieniędzy.

pieniądze, bez pieniędzy

Jak wiemy wszyscy to wokół nich kręci się świat. Bez nich nic nie kupimy, nie będziemy mieli gdzie mieszkać, z czego żyć, co jeść. I pewnie około 95%  z Was o nich myśli albo myślało chociaż 5 razy w ciągu dzisiejszego dnia. Za nimi gonimy i to po nie chcemy sięgać jak najszybciej oraz w jak największych ilościach. Niestety na to trzeba ciężko zapracować, choć są tacy, którym przychodzą one łatwo.

Chciałam powiedzieć, że dla mnie one też kiedyś były najważniejsze. Potrzebowałam ich by opłacić rachunki, długi, kupować żywność i chemię. Również ubrania, rzeczy użytku codziennego, inwestowałam też w moje pasje. Oczywiście nadal ich w tych celach potrzebuje - przecież nie będę was kłamać, że nie.



Wszystko się zmieniło u mnie kiedy spotkałam na swojej drodze pewnych ludzi. Ich podejście do zdobywania pieniędzy uświadomiło mi, że patrzenie dolarami w oczach jest pustym gonieniem za niczym. Oczywiście możesz kupić sobie za to wycieczkę do Grecji, super auto, masę ciuchów, ekstra dom i żyć jak król. Akurat to wszystko można traktować jako nagrodę, a za co?

Za zapier**lainie jak wół po dwanaście godzin, czego nikt nie doceni i jeszcze będzie się od ciebie wymagać więcej i więcej, a pieniądze nadal będą takie same. W wyniku tego twoje samopoczucie fizyczne będzie powoli dawać o sobie znać. Zmęczenie, bóle pleców, rąk, nóg, żylaki i inne.

Jeśli chodzi o mnie to ja dostałam czego chciałam. Jeśli ktoś nie wierzy w to, że życzenia się spełniają mam na to mnóstwo dowodów! Oto pierwszy z nich.
agentgirlblog.blogspot.com
     Od kiedy zaczęłam pracować zawsze chciałam zarabiać więcej. Tak właściwie po odejściu z pierwszej i pójściu do drugiej pracy moje życzenie spełniło się po raz pierwszy. Jednak dla mnie to ciągle było mało bo wynajmowałam wtedy mieszkanie i rachunki same nie mogły się opłacić. Odmawiałam sobie wielu rzeczy. Oszczędzałam jak mogłam, w między czasie szukając dodatkowych zajęć, dzięki którym zarobie jakieś ekstra pieniądze. Później pojawiła się okazja by wyjechać. To kolejne z moich spełnionych życzeń, bo wyjechać chciałam zawsze. Kwestią czasu tylko pozostawało kiedy. Ale wracając do pierwszego zaczęłam faktycznie więcej zarabiać. Można to rozpatrywać w dwojaki sposób

       I. W przeliczeniu na polskie pieniądze zarabiam tu od 4,5-5 raza więcej ( funt się waha więc dlatego oscyluję w tym przedziale) niż zarabiałam w Polsce. Takie pieniądze z moim wykształceniem myślę, że nie byłyby możliwe. No chyba, że stałabym się jakimś cudem jakąś ważną menagerką lub bizneswoman z firmą popularną co najmniej na krajowym rynku. Ew. jakiś  handel aukcjami czy tym podobne
      II. Nawet nie przeliczając na polskie pieniądze moja pensja starcza mi na: spłatę długu w tygodniowych ratach (!), opłatę mediów oraz wynajmu, zakup rzeczy, których w Polsce nie sięgnęłabym z półki w sklepie ( chyba, że okazjonalnie), jedzenie w fast foodach ( teraz staram się to maksymalnie ograniczyć z powodów lepszego odżywiania) nie na kupony i to częściej niż dwa razy w miesiącu. Również na poruszanie się taksówkami, opłatę przewózki do pracy raz w tygodniu, a nawet nabycie nowych ciuchów.


Kiedy wystarcza ci na wszystko zaczynasz myśleć innymi kategoriami. Wtedy właśnie zrozumiałam, że wcale nie potrzebuje aż tak dużo kasy. Marzyło mi się by zarabiać więcej i to dostałam. I dostałam też lekcję życia, która wiele mnie nauczyła. Pieniądze są środkiem do zdobywania marzeń, potrzebne do przetrwania i normalnego życia. Dążę jednak do tego, że one nie są po to by przysłaniały inne wartości. Nie kupimy za nie zdrowia - tego fizycznego jak i psychicznego - ani dobrego samopoczucia, prawdziwej miłości, rodziny, prawdziwych przyjaciół. To wszystko jest bezcenne. A do kasy trzeba nauczyć się też dystansu.
     Niech poniższa historia, która miała miejsce na prawdę da Wam trochę do myślenia.
agentgirlblog.blogspot.com
Tak więc mój przekaz na dzisiaj dla Was to, żebyście przemyśleli sobie czy warto robić po dwanaście godzin przez pięć dni w tygodniu, osiem przez siedem bez przerw lub jeszcze inaczej. Czy warto męczyć się dla góry pieniędzy, a jeśli już ją będziecie mieli czy na prawdę wydacie je w pożyteczny sposób? Bo z pieniędzmi jest tak, że raz są i raz ich nie ma.Trzeba nauczyć się do nich szacunku.
agent girl blog.blogspot.com

(Oczywiście wszystko ma dwie strony medalu )

5 komentarzy:

  1. po wyjeździe jestem pracownikiem fabryki na stanowisku operatora maszyny. To zupełnie nie to co robiłam w Polsce.

    OdpowiedzUsuń
  2. money and people have a direct and at the same time indirect communication. interesting topic!

    Lyosha
    Inside and Outside Blog
    P.S. would you like to follow each other?

    OdpowiedzUsuń
  3. To prawda, jest pogoń za pieniędzmi. Ale bez nich iężko. Ja lubię pieniądze, ale wiem , że są ważniejsze rzeczy w życiu. Najważniejsze to mieć bliskie sobie osoby, pasję oraz pracę marzeń- która nas usatysfakcjonuje :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dla mnie pieniądze są ważne, nawet bardzo. Żyłam już bez nich, żyłam z nimi... - doskonale znam zatem ich wartość, ale zdaję sobie sprawę również z tego, że są na świecie rzeczy dużo ważniejsze, których kupić się nie da.

    OdpowiedzUsuń