piątek, 21 lipca 2017

#21. UKlife: mieszkanie na pokoju - co musisz wiedzieć?


życie w uk, porady,  co musisz wiedzieć?


     Okej. Taka historia. Przyjeżdżasz do obcego kraju, nie za bardzo masz u kogo nocować, więc wynajmujesz z czyjąś lub własną pomocą pokój. To bardzo popularna forma tutaj. Zwłaszcza na starcie, kiedy jeszcze nie jesteś zaaklimatyzowany, nie do końca wiesz co się wokół dzieje i jak poruszać się po danym kraju. Spać gdzieś musisz. Dzisiaj jednak uświadomię Cię co oznacza MIESZKANIE NA POKOJU⏎. Czemu napisałam to wielkimi literami? Żebyś wiedział, zapamiętał i wziął sobie do serca co cie czeka. Przestraszyłeś się? Pewnie tak. Masz racje, bój się i przygotuj na najgorsze.

Punkt 1: Grupowa łazienka



    Więc jesteś już na pokoju. Masz swój własny kąt. Ale rozczaruje cię jeśli uważasz iż do pokoju będzie przyłączona łazienka. Niestety, w większości domów tak nie ma. Takie coś jest luksusem i na prawdę ciężko takie pokoje znaleźć. Przynajmniej w mniejszym mieście. Przygotuj się więc na kolejkę do łazienki lub to, ze ktoś ci ją zajmie dokładnie w tym samym czasie kiedy ty chcesz z niej skorzystać. Ja nie zostawiałam swoich kosmetyków w łazience. Chodziłam z torbą, w którą wkładałam ręczniki, ciuchy na nocną zmianę, pastę, szczotkę i radzę też kupić klapki takie jakie nosi się  na basen czy coś. Nigdy nie wiesz gdzie była i co robiła twoja współlokatorka czy współlokator z pokoju obok - i nie chcesz wiedzieć. Przygotuj się też na noszenie własnego papieru.

Dla bezpieczeństwa zakrywaj klapę papierem i nie siadaj na gołej desce! No chyba, Że chcesz coś złapać. Albo po prostu przetrzyj przed użyciem.

No i włosy! Wszędzie cudze włosy. Czy ludzie nie wiedzą , że po sobie sie sprząta? No i w sumie czy ja mieszkam z czubaką?

Punkt 2: Lodówka na " share ".

      Share znaczy na podział. Tak więc jeśli myślisz, że kupisz sobie żarcia na tydzień - ZAPOMNIJ. Będziesz miał oddzieloną półkę w lodówce na własne jedzenie. Nie chce ci się gotować codziennie i  robiłbyś coś na kilka dni, ale sory - nie będziesz miał na to miejsca.
Słyszałam w swoim życiu kilka anegdotek na temat znikającego jedzenia z lodówki, nawet tego z kuchenki. Taki przypadek kiedy ktoś w trakcie poszedł do łazienki, a kotlety zniknęły mu z patelni gdy wrócił. Cóż, nie szukaj winowajcy - nikt się nie przyzna. Ale nadal zostaje pytanie - jak to K...się stało? To na pewno były duchy - Aha jasne -.-'

 Rozwiązanie : kup sobie lodówkę do swojego pokoju. Oczywiście jeśli będziesz miał w nim wystarczająco na to miejsca ;). Albo ryzykuj. Mnie to nie spotkało, ale kto wie? Wszystko jeszcze przede mną.

Punkt 3: Shut up.

    Miałam taką sytuację kiedy starsza ode mnie kobieta narzekała, że jestem za głośno. Za głośno chodzę, za głośno zamykam drzwi, za głośno oddycham. Była bezrobotna, ale potrzebowała snu. Jej telewizor chodził głośno każdej nocy, ale to ja byłam głośno. Jej żarcie cuchnęło na cała kuchnię, ale kiedy ja coś smażyłam to na mnie narzekała. Miała cały dzień na zrobienie prania, ale robiła je oczywiście wtedy kiedy ja miałam wolny czas i kiedy ja chciałam je zrobić. I w końcu powiedziała do mnie SHUT UP. Do u get it? SHUT UP!!!!!! Nie kłóciłam się z nią bo wiem, że źle się by to dla niej skończyło. Po za tym  i tak za chwilę się wyprowadzałam, więc postanowiłam oszczędzić sobie nerwów.

Ale piję do tego, że konfrontacja z pozostałymi lokatorami może być nieunikniona. Mieszkają w takich domach ludzie rożnych kultur, rożnych przyzwyczajeń i w różnym przedziale wiekowym. Ciężko jest to często pogodzić. Czasem ciężko zrozumieć. Ale trzeba, trzeba przetrwać kilka chociaż pierwszych miesięcy - oby tylko tyle.
PS Spróbujcie kogoś NIE ZABIĆ 

Punkt 4: Wszystkiego swojego. 

    Mieszkanie na pokoju to jak własne - małe i ciasne, ale wciąż - mieszkanie. Landlord powinien zapewnić wam takie rzeczy na pokoju jak: zasłonki/ firanki czy roleta w oknie, oczywiście łóżko, szafę. To są podstawy, ale...
 ... z czasem musicie zadbać o takie rzeczy w swoim dobytku jak naczynia, garnki i patelnie. Oczywiście dobrze jest mieć jakąś suszarkę na ciuchy no i pościel. Takich rzeczy landlord wam nie zapewni. Reszta wyposażenia według własnego widzi mi się. Na szczęście są Poundlandy, Saversy i inne sklepy, w których można na prawdę wyposażyć się w podstawy za niewielkie pieniądze.

     Ale oczywiście to wszystko ma swoje plusy. Uczymy się bycia mega odpowiedzialnym, mega samodzielności i mega przetrwania oraz sztuki kombinowania. A uwierzcie mi ta czasem może uratować wam życie. Przykład? Jak odcedzić makaron bez durszlaka lub jak jeść ziemniaki bez widelca?

No i oczywiście przy tym punkcie chcę podziękować mojej mamie, która na mieszkanie na pokoju przygotowała mnie wieloma poradami, tym co mam spakować i jak sobie z czym radzić. 

Love You Mummy

      Nie mam więcej wniosków na tą chwilę, ale jeśli chcecie wiedzieć więcej, więcej anegdotek, więcej informacji o tym co gdzie kupować - dajcie znać w komentarzach na dole. Piszcie też o swoich doświadczeniach - zawsze chętnie je czytam i odpowiadam.

I tym oto piątkowym akcentem koczę dzisiejszy post. Tymczasem do następnego. 
Trzymajcie się. Pa ;)

9 komentarzy:

  1. Świetny post! Nigdy nie mieszkałam na pokoju, więc nawet nie miałam wyobrażenia tego jak się tam żyje. Swoją drogą współczuje Ci, ja chyba bym zachlastała na śmierć tą kobitę hahahh
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. miałam ochotę, ale na serio nie chciałam się z nią kłócić. To do niej wróci, a ja i tak byłam o krok od wyprowadzki więc odpuściłam... Ale co się najadłam nerwów to moje.

      Usuń
  2. Bardzo fajny tekst i przydatne porady! Pamiętam jak kilka lat temu pojechaliśmy z przyjaciółką do UK, bez żadnego przygotowania, w ciemno. Oczywiście po miesiącu wróciliśmy z... doświadczeniem! ;)Oj, sporo mnie ta nauka kosztowała!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zawsze tak jest. Po to się uczę, żeby móc się z Wami tym wszystkim dzielić. Oby przy następnej okazji się to na cos przydało:)

      Usuń
  3. No to witam w klubie. Ja właśnie siedzę w jednym z takich pokoi w Londynie Zachodnim :) to już czwarty w ciągu dwóch lat. I z pierwszą landlordką też miałam na pieńku :D Tylko ja zawsze mieszkałam u Polaków, chociaż jak się okazuje - Polak Polakowi wilkiem (a zombie zombie zombie) :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do polaków - prawda, choć mieszkać z nimi jeszcze nie mieszkałam. Ale wszystko przede mną. No ja tez w przeciągu roku już trzeci raz i pewnie nie ostatni w najbliższym czasie. Więc podzielam twój ból ;(

      Usuń
  4. Twój wpis przypomniał mi jak za czasów studenckich na stypendium szukałam pokoju w mieszkaniu w Barcelonie. Na szczęście trafiłam na najlepszych z możliwych współlokatorów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że tez trafie jak następnym razem pójdę do obcych na pokój. :) Pozdrawiam

      Usuń
  5. Po samym przeczytaniu nie chcialabym mieszkac na pokoju.. Nienawidze dzielić z kims lazienki i lodowki. A zrzędzące ludzie to okropność.. i trzeba sie z nimi meczyc caly czas.

    Caiawichowska

    PinkyPromiseGang 👈🏻oddaje obserwacje

    OdpowiedzUsuń